poniedziałek, 7 maja 2012

Recenzja

        To co kocham w swojej łazience, to zamontowane radio - relaks w wannie przy muzyczce i świecach, to to co lubię najbardziej. Ale do rzeczy,wczoraj obiecałam Wam recenzję zakupionych kosmetyków. Na pierwszy ogień krem do depilacji BIELENDA. No cóż, jak dla mnie żadna rewelacja. Zapach kremu okropny, włoski nie wszystkie zostały usunięte, pomimo dłuższego czasu trzymania kremu na nogach.
       Szpatułka ostra, pozostawiła lekko widoczne ślady na moich nogach, chociaż bardzo uważałam. Chusteczki, którymi smaruje się później nogi mają całkiem miły zapach, nawilżają i skóra jest dość gładka. 
      Niestety całość w mojej ocenie to 3+ 
Teraz pewnie znów na jakiś czas zrażę się do kremów depilujących, no chyba, że zna ktoś z Was sprawdzony i naprawdę dobry.
     Za to peeling Lirene jest bardzo dobry, skóra jest po nim gładka. Póki co nie zauważyłam jakiegoś dużego nawilżenia skóry, ale wczoraj po raz pierwszy go użyłam, więc daję mu jeszcze czas.